Skąd informatyk bierze wodę? Z E-kranu.

informatyk rzeszów

Skąd informatyk bierze wodę? Z E-kranu.

Uwaga! Od dziś rozpoczynamy nowy cykl naszych wpisów na blogu. Nutka humoru przyda się każdemu. Zaczynamy od kochanych informatyków. Śledźcie nas, a dowiecie się wielu ciekawostek…

Skąd informatyk bierze wodę?

Z E-kranu.

Informatyzacja, postęp i komputery zjadają nas na każdym kroku. Dotknęło to nawet Panie Krysie w urzędach, a nas połyka w życiu prywatnym. Każdy chciałby mieć w swoich zasobach jeden z cudów techniki, a już na pewno posiąść genialny program, który zdalnie wykona naszą pracę, a my będziemy mieć więcej czasu na kawę i ploteczki w biurze.

No i co dalej?

Dalej poznajemy już biednego, firmowego informatyka. Z informatykami jest jak z lekarzami – każdy z nich ma specjalizację, co należy uszanować. Jednak w praktyce sprowadza się to do definicji w firmie, jak „ten od komputerów”. Nieważne, czy padł Internet, czy kawa wylała się na klawiaturę, czy może wirus zeżarł właśnie genialny tekst, za który szef na pewno dałby nam podwyżkę. I wtedy następuje płacz i zgrzytanie zębów. Biedny informatyk musi wkręcić żarówkę w biurze copywriterów czy poradzić sobie z debugowaniem baz danych albo optymalizacją strony pod kątem SEO.

Sterroryzowany informatyk

I oczywiście ma to zrobić już. Niecierpliwe kobiety są wstanie rzucić się z pazurami na cichego, potulnego chłopca, który ma prawo nie znać odpowiedzi na pytanie: Dlaczego TO nie działa? Co mi się tu zrobiło? Dlaczego zmywarka zostawia mi smugi na kieliszkach? Czemu pralka ma program szybki 9 minut, a nie 11? I nie ma możliwości odpowiedzi – NIE WIEM.

Informatyk „na gwałt”

No i najważniejsze – informatyk przecież zawsze ma czas. Nie ma go tylko wtedy, gdy potrzebujemy NA GWAŁT jego pomocy. Zawiesił mi się laptop, a informatyka nie ma. To znaczy niby gdzie jest? Na pewno instaluje nową grę na kompie syna piątej kochanki prezesa! Bo niby co może robić? Ma on coś ważniejszego do roboty?

Informatyka stosowana

Ten homo sapiens sapiens, gustownie ubrany – bo przecież każdy informatyk nosi flanelową koszulę w kratę – mieszka i żyje w serwerowni. Przetwarza kawę i napój energetyczny na bazie kodu źródłowego, tworząc narzędzie programujące. Informatyk potrafi rozwiązać każdy problem, nawet jeśli takowy nie istnieje. Mało tego – sam potrafi taki problem stworzyć!

Szacun się należy

Dlatego, kochane korpo, firmo, biuro i inne miejsce pracy – doceńmy i wielbmy informatyków. Pamiętajmy, że nikt poza nimi nie potrafi pisać szybkiej niż komputer może przetworzyć. Uwielbiajmy ich za to, że myślą w asemblerze, wytrzymują przeciążenia 380V. Nie zadzierajmy z nimi. A co jeśli zablokują jednemu z działów dostęp do Facebooka i trzeba będzie wykupić się ciasteczkami? To są sprawy zbyt poważne. Świat nie jest na to gotowy.

 

 

Co możemy dla Ciebie zrobić?

Sprawdź nasze usługi
Zobacz ofertę