Co w trawie… ćwierczy, czyli o Twitterze słów kilka

twitter

Co w trawie… ćwierczy, czyli o Twitterze słów kilka

Twitter alternatywą dla Fejsa?

Krótsza wskazówka na wiszącym w biurze zegarze powoli zbliża się do czwórki. Tradycyjna gra przed piątkowym wyścigiem do drzwi staje się nerwowa: powietrze drga, może od napięcia, może od ustawionego na 24 stopnie klimatyzatora, zaś w boxach rozlegają się ostatnie, szaleńcze uderzenia w klawisze. Szczęśliwcy, którym udało się wykonać wszystko przed godziną zero, z błogim uśmiechem oddają się kontemplacji facebookowych sentencji. Z rosnącym zaciekawieniem widzę, jak ów pierwszy powiew weekendu systematycznie, w miarę przewijania tablicy w dół, gaśnie na ich ustach, zostawiając po sobie jakiś słodko-kwaśny grymas. Po chwili słyszę, że jakość jakoś leży. W sensie, że treści na Facebooku, że w tych treściach treści raczej mało treściwe. Ze spokojem i złośliwym uśmiechem sięgam po telefon. Twitter informuje o wielu nowych tematach…

Tweety i ich rola

Maksimum 140 znaków, w których wyrazimy tyle treści, ile to możliwe. Oczywiście, zwolennicy lingwistycznych tyrad i retorycznych popisów malowniczo marszczą brwi, dowodząc samym sobie, że to mało prawdopodobne. Wbrew temu zdaje się jednak, że tendencja, którą manifestuje Twitter – mniej słów, więcej treści – jest uzasadniona. Błyskawicznie zagłębiam się w informacje z pierwszej ręki, gorące dysputy i pojedynki na riposty. Te ostatnie chyba najbardziej przyciągają wzrok. Kto z nas nie lubi błyskawicznych, trafnych odpowiedzi, które wywołują u oponenta drżenia rąk, nóg i powiek, niech pierwszy rzuci smartfonem.

W czym najlepiej sprawdzi się ćwierknięcie?

Twitter sprawdza się idealnie zwłaszcza na tych płaszczyznach, które definiować można jako „gorące” i idealnie sprawdza się w marketingu czasu rzeczywistego. Umożliwia bowiem błyskawiczną reakcję na aktualne wydarzenia. Z lubością zagłębiam się w gęstwinę komentarzy tyczących się aktualnych wydarzeń sportowych, czytam i odpowiadam tym, których sam sobie wybrałem. Jest to kolejny plus platformy z niebieskim ciałem lotnym w tle. Interesują nas konkretne osoby? Nic prostszego! Ciekawią nas poglądy Ryana Reynoldsa na temat rodzicielstwa? Chcemy werbalnie poduczyć braci Mroczków gry aktorskiej? Twitter nam to umożliwia. Wyciąga jednak rękę również ku tym, którzy interesują się nie tyle tuzami polskiej kinematografii, ale konkretnymi wydarzeniami, chociażby oscarową galą. Starając się wyłuskać informacje na ten temat posłużyć możemy się popularnymi hasztagami.
I mimo tego, iż na ten moment nie cieszy się rekordową popularnością, gdyż traktowany bywa jako portal dla polityków i dziennikarzy, liczba jego użytkowników systematycznie rośnie. Ci, którzy cenią newsy i lubią być w centrum wydarzeń, z chęcią udzielają się na platformie. Inni zaś z chęcią oddają się urokom bytowania na Facebooku i lajkowania uroczych sweet foci.

Co możemy dla Ciebie zrobić?

Sprawdź nasze usługi
Zobacz ofertę